Ćwiczenia służb

W Szczecinie odbyły się ćwiczenia antyterrorystyczne. Scenariusz był taki: dwóch uzbrojonych terrorystów wpada do galerii handlowej i zaczyna strzelać. Gdy przybywa policja, trzech funkcjonariuszy zostaje rannych. Jako kolejni wchodzą więc antyterroryści. Filmik z ćwiczeń można obejrzeć na TVN24.pl:

http://www.tvn24.pl/pomorze,42/szczecin-cwiczenia-antyterrorystyczne-w-galerii-handlowej,727993.html 

Bądźmy szczerzy: te ćwiczenia były żałosne. Ale wcale nie gorsze od innych ćwiczeń służb w naszym kraju.

Te ćwiczenia

  1. Ćwiczenia przeprowadzone w nocy, przy zamkniętych sklepach, z paroma statystami na krzyż. Nawet średnio inteligentny szympans chcący przeprowadzić zamach wybrałby jakiś dzień weekendowy, kiedy galeria jest pełna, wszystkie sklepy otwarte i pełno zakamarków gdzie można się ukrywać. Wiadomo, że symulacja takich warunków byłaby o wiele cięższa – ale i ćwiczenia w pustej galerii nie mają żadnego sensu, bo sytuacja taktyczna jest nieporównywalnie inna.
  2. Super realistyczne zachowanie terrorystów – ledwo policja przychodzi, to ten się poddaje (ok. 1:00, 3:00). Litości.
  3. Antyterroryści poruszają się między piętrami po schodach i chodnikach ruchomych, w miejscach, gdzie – widać to nawet na filmie – gdyby był tam jakikolwiek strzelec w okolicy, policjanci zostaliby dosłownie zdmuchnięci, bez możliwości jakiejkolwiek osłony.

Nie jestem doświadczonym operatorem służb specjalnych. Ale to co napisałem wyżej, to elementarz, rzeczy oczywiste dla każdego, kto posługuje się odrobiną logiki.

Inne ćwiczenia

Ale inne ćwiczenia w Polsce wcale lepsze nie są. Przykłady:

Wszystkie lub prawie wszystkie te ćwiczenia mają kilka wspólnych punktów:

  • im mniejsza miejscowość, tym scenariusz bardziej wydumany i większa ilość „Januszy z wąsem” (nie mam nic do starosty Guzdka, akurat tak się złożyło, że idealnie do stereotypu pasuje) i innych oficjeli którzy gratulują sobie wzajemnie dobrze wykonanej pracy;
  • kompletny brak jakiegokolwiek realizmu;
  • doskonałe przygotowanie służb, które często są na miejscu od początku lub prawie na miejscu – element przygotowania i czasu dojazdu jest pomijany, po co sobie komplikować życie;
  • wszyscy doskonale wiedzą co robić, nie ma w ogóle chaosu, nawet statyści jacyś tacy dobrze zorganizowani i nie przeszkadzają.

Rzeczywistość

Kompletny brak przygotowania służb do działania w sytuacji kryzysowej obnażyła sprawa z Sanoka, kiedy to do jednego desperata ściągnięto po kolei:

  • lokalne siły policji,
  • Rzeszowski pododdział SPAT,
  • elitarną jednostkę z Biura Operacji Antyterrorystycznych z Warszawy (po trzech godzinach od rozpoczęcia akcji).

Policja odcięła całe osiedle od prądu (lub tylko zgasiła światła na ulicy, zależy komu wierzyć), ewakuowała kilkaset osób, zgromadziła znaczne siły, ale bała się zrobić cokolwiek. Przygotowanie antyterrorystów świetnie pokazał filmik🔗 ze „sprawnym” operatorem (choć to chyba słowo nieco na wyrost) który nie był w stanie przeskoczyć płotka, a o sprawności całej policji świadczy rezultat – dwa trupy w mieszkaniu zanim tam w ogóle wszedł pierwszy funkcjonariusz.

Inny przykład. We wszystkich tych ćwiczeniach szeregowi policjanci biegają z bronią, celują, mierzą, grożą, jakby wiedzieli, co się z tym robi. Otóż w większości nie wiedzą, co pokazała strzelanina w Gorzowie Wielkopolskim: https://www.youtube.com/watch?v=8xBo4lf_67U

Czternaście strzałów. Wszystkie przypadkowe, oddawane bez jakiejkolwiek kontroli i świadomości otoczenia (ludzie po drugiej stronie ulicy), jeden jedyny celny, a żeby było śmieszniej, nie ostatni – potem poleciały jeszcze dwa, w stronę gapiów. Można też dopatrzeć się rykoszetów – do tragedii naprawdę nie brakowało tu wiele.

Szkolenie

Ale nie ma co się znęcać nad szeregowymi funkcjonariuszami. Wina leży zdecydowanie po stronie dowództwa i polityków.  Swego czasu mec. Andrzej Turczyn wystąpił do policji z wnioskiem o informację na temat ilości strzelań ćwiczebnych. Odpowiedź robi wrażenie…:

Nie rzadziej niż raz na pół roku jedno ze szkoleń z broni krótkiej:

  • strzelanie szybkie – 6 sztuk amunicji,
  • strzelanie dynamiczne – 8 sztuk,
  • strzelanie sytuacyjne – 2 sztuki.

Ci, którzy mają pistolet maszynowy, muszą rocznie wystrzelać co najmniej 12 sztuk amunicji.

Czyli dowolny człowiek z ulicy, który wyda na strzelnicy komercyjnej 100zł, odda jednorazowo więcej strzałów, niż policjant odda na strzelnicy przez dwa i pół roku.

No ale tam napisane jest „przynajmniej”, a nie maksymalnie? Albo może coś się zmieniło przez te dwa lata?

Raczej nie🔗.

Oddali w sumie ok. 15 strzałów. (…) Okazało się jednak, że przestępcom udało się uciec.

Zagadka: gdzie poleciały kule, skoro nie do celu?

Do broni trzeba się przyzwyczaić. Odpowiednia pozycja, chwyt, wychylenie łokci, praca na spuście – a to w strzelaniu oburącz, do tarczy, statycznie. Strzelanie dynamiczne jest dużo trudniejsze. Dowolne niedociągnięcie ma olbrzymi wpływ na to, gdzie poleci pocisk. Tego wszystkiego nie da się wyuczyć, strzelając osiem pocisków co pół roku. I nie zmienią tu absolutnie nic szumne ćwiczenia antyterrorystyczne, w czasie których wszystko idzie doskonale, a obserwujący decydenci mogą pokiwać z uznaniem głową i opowiedzieć lokalnym mediom jakie to jest ważne, by takie ćwiczenia się odbywały.

Udostępnij:
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *