Gersdorf powiedziała za dużo

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem wywiad z Małgorzatą Gersdorf, pierwszą Prezes Sądu Najwyższego. Powiedziała w nim parę mądrych rzeczy, ale, niestety, też parę głupich, które już są wykorzystywane przez propagandę władzy. I nic dziwnego.

Zaraz na początku mamy:

(…)Problem w tym, że sędziowie nie przywykli do takich ataków, jakie dziś prowadzi na nich władza i nie nauczyli się chronić siebie. Boją się.

Czego?

Że za dużo powiedzą i władza to wykorzysta.(…)

Bardzo trafnie zdiagnozowany problem, pani Prezes. Tym bardziej więc nie mogę zrozumieć, czemu ona sama w dalszej części wywiadu robi absolutnie wszystko, by dostarczyć amunicji PiSowi i podlać benzyną wysiłki władzy zmierzające do zohydzenia społeczeństwu sądów. Ba, powiem więcej – jeden z fragmentów nawet mnie zapiekł i sprawił że zacząłem się zastanawiać, czy to aby na pewno właściwa osoba na właściwym miejscu.

Zastanawiam się, czy stanie się pani nowym Rzeplińskim. Pani kadencja kończy się w 2020 r., a zatem PiS co najmniej do końca tej kadencji Sejmu jest na panią skazany.

Nie zamierzam. Każdy sędzia ma swoją osobowość. Nie schowam się jednak ze strachu. Muszę poinformować organizacje europejskie zajmujące się sądownictwem o tym, że polskie władze naruszają niezależność sądów.(…)

Pytanie wcale nie wymagało nawiązywania do jakichkolwiek instytucji europejskich. Ja wiem, że pani profesor mówi „jak jest”. Ale no na litość, wiadomo, że takie słowa zostaną wykorzystane by przedstawić ją jako donosicielkę na własny kraj i zdrajcę narodu. Po kiego czorta o tym mówiła, nie wiem.

Państwo naiwnie otwarte

(…)Podam inny przykład: prawicowe media związane z PiS przeprowadziły atak na mnie i innych prezesów Sądu Najwyższego za to, że nie chcemy udostępnić wykazu operacji służbowymi kartami kredytowymi. Nie chciałam tego zrobić, bo według mnie w Polsce jest za szeroki dostęp do informacji publicznej, co zaskarżyłam do sądu administracyjnego. Przecież ja dostaję nawet pytania o ujęcia wody w sądzie! Moje państwo nie może być tak naiwnie otwarte.(…)

To jest ten fragment, za który pani Prezes mi mocno podpadła. Państwo nie tylko może być tak „naiwnie otwarte”, ale wręcz powinno i musi. Transparentność działania organów publicznych – i tak, to odnosi się również do sądów! – to podstawa demokracji, to podstawa tego, by obywatele szanowali urzędy, a w konsekwencji – by szanowali państwo. Nie ma czegoś takiego, jak zbyt transparentne państwo. Jakiekolwiek ograniczenia tam, gdzie nie są całkowicie niezbędne (czyli np. tajemnice związane z bezpieczeństwem, obronnością, dyplomacją, ochrona danych osobowych) prowadzą prędzej czy później do wynaturzeń.

Już nie mówiąc o tym, że ten fragment dość dobitnie pokazuje, że pani Gersdorf żyje we własnym świecie. To właśnie takie drobne sprawy, takie głupoty, tworzą obraz sądownictwa. To one wpływają na to, że sądy są tak źle postrzegane w społeczeństwie. I to takie idiotyczne, nieprzemyślane i skrajnie szkodliwe wypowiedzi ostatecznie przyczyniają się do tego, że PiS nie napotka praktycznie żadnego oporu społecznego w reformowaniu sądów. Nikt, włącznie ze mną(!) nie ujmie się za sądami i sędziami, którzy uważają, że przejrzystość nie powinna ich dotyczyć. I jeśli pani Prezes faktycznie ma takie poglądy, i nie wkradł się tu jakiś chochlik, to uważam, że nie nadaje się na swoje stanowisko. Dobrze, że chociaż sędziowie z NSA, którzy zajmują się sprawami dotyczącymi dostępu do informacji publicznej, mają zdrowsze podejście.

Na marginesie – nie dość, że ta wypowiedź jest szkodliwa dla opinii sądownictwa, nie dość, że maluje nie za ciekawy obraz Gersdorf, to jeszcze w znaczący sposób sabotuje wysiłki trzeciego sektora na rzecz jawności w życiu publicznym. Czemu niby przewodniczący rady gminy Kozia Wólka ma się przejąć przepisami i wpuszczać media i ludzi na obrady, skoro nawet prezes SN je olewa, i uważa, że państwo jest „naiwnie otwarte”?

Oświadczenia majątkowe

A upublicznienie oświadczeń majątkowych sędziów też traktuje pani jako element szykan?

Oczywiście, to zagranie pod publiczkę. Przecież w tej chwili sędziowie składają takie oświadczenia do swych prezesów i urzędów skarbowych, a ja składam do prezydenta i urzędu skarbowego. Są niejawne, ale służby wszystko mogą sprawdzić. Po co zatem ujawnienie? Żeby ludzie się rzucili na te oświadczenia i zaczęli dysputy: „Skąd on ma?”. Sędzia rozstrzyga konflikt i nie może być wystawiany na odwet i zemstę przegranych.

Pani Prezes ma całkowitą rację, nie jest to potrzebne. Ale znowu – powiedziała to w katastrofalny sposób. Czemu nie mogła powiedzieć, że nie widzi w tym nic złego, chociaż nie ma to sensu? Zamiast tego w świat idzie przekaz: Gersdorf histeryzuje na myśl o ujawnieniu oświadczenia. Brawo.

„Za sześć tysięcy to pracuje złodziej albo idiota”

Spójrzmy od dołu. Przeciętny radca prawny zarabia więcej niż sędzia sądu rejonowego. 7 tys. to straszne pieniądze? Na tym szczeblu 70 proc. nominacji to kobiety. Zarobki nie są wystarczające, by mężczyźni podejmowali ten zawód. Nieco lepiej jest w sądach okręgowych, ale za te ok. 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji. A co jest na samym szczycie? Dobry adwokat ma się lepiej niż sędzia Sądu Najwyższego.

I po raz kolejny, całkowita racja. Sędziowie rozstrzygają sprawy, całkiem dosłownie, życia i śmierci. Skazują za przestępstwa ze szkodą liczoną w milionach, decydują gdzie trafią dzieci, rozsądzają komu należy się majątek. I dostają za to parę tysięcy w miesiącu. Więcej, niż mediana zarobków Polaków, owszem – ale i odpowiedzialność, ilość obowiązków i presja o wiele wyższa, niż w większości zawodów.

Tylko po jakie licho o tym mówić? Czy Pani Prezes serio nie jest sobie w stanie wyobrazić, że wypowiadając słowa „za 10 tysięcy dobrze można żyć tylko na prowincji” zraża do siebie 80% Polaków, którzy na oczy takich pieniędzy nie widzieli? Że taka wypowiedź idealnie wpisuje się w narrację władzy?

Zaplanowana operacja

Nie mogę się nadziwić temu, że Prezes Gersodrf, niezaprzeczalnie mądra i inteligentna kobieta, która do tego jest od lat osobą publiczną i – wydawałoby się – nauczyła się, co wolno mówić publicznie, a czego się nie powinno, gada takie rzeczy. Nawet średnio inteligentny troll PiSowski od razu zrozumiałby, że przywołane fragmenty to żyła złota, idealna amunicja do ataków na sędziów i na Sąd Najwyższy. A Pani Gersdorf tego nie zrozumiała. Albo zrozumiała, ale z jakichś powodów zignorowała.

Tym dziwniejsze to jest, że teraz przecież jest nadzwyczaj wrażliwy czas. SN wkrótce badać będzie kwestię legalności wyboru Przyłębskiej na prezesa TK, to czy Prezydent mógł uniewinnić Kamińskiego zanim zapadł prawomocny wyrok, Ziobro przepycha reformę KRS, a sądownictwo w ogóle w ostatnich tygodniach znalazło się pod bezprecedensowym ostrzałem. Każda wypowiedź publiczna przedstawiciela władzy sądowniczej powinna być dobrze przemyślana i wyważona. Zamiast tego, otrzymujemy strumień myśli pani Prezes, niepoddany jakiejkolwiek autocenzurze.

To wszystko jest zaplanowana operacja, żeby zohydzić ludziom wymiar sprawiedliwości. Ta operacja jest dokonywana z udziałem mediów.

…i, najwyraźniej, pani Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, która mimo całej swojej mądrości i doświadczenia nie wie, kiedy zamknąć buzię. Gdyby nie kilka fragmentów, z których większość wymieniłem wyżej, wywiad byłby bardzo fajny, i nadawałby się do polecenia ludziom, którzy się wahają co do tego, czy szeryf Ziobro dobrze kombinuje, czy nie. Jednak te fragmenty się w nim znalazły, i teraz najlepsze co można zrobić, to spuścić nad tym wywiadem zasłonę milczenia i liczyć, że media pisowskie szybko o nim zapomną.

Linki i źródła:

Udostępnij:
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *