Wypadek Beaty Szydło – analiza

Wypadek Beaty Szydło to kolejne z niefortunnej serii zdarzeń drogowych do jakich w ostatnich czasach mają pecha nasi rządzący. O ile same wypadki nie są jakoś niesamowicie ciekawe, ot, zdarza się, meh (nie czułem żadnej potrzeby komentować np. sprawy kolizji Macierewicza, a marudzenie opozycji w tej sprawie uznawałem za śmieszne), o tyle w przypadku tego zdarzenia z Szydło ośrodek proPiSowski próbuje zniszczyć młodego chłopaka, zwalając na niego pełnię winy – a to już jest słabe.

Wypadek Beaty Szydło: miejsce zdarzenia

Wypadek miał miejsce w Oświęcimiu, na ulicy Powstańców Śląskich, tuż za rondem w kierunku Dworca PKP (kolumna jechała od strony Galerii Niwa), na skrzyżowaniu z ulicą E.Orzeszkowej. Oznaczyłem to miejsce czerwonym prostokątem na poniższej grafice, kliknięcie na mapę przeniesie do pełnej wersji serwisu OpenStreetMap.

Wypadek beaty szydło - miejsce

Na Google StreetView wygląda to miejsce tak:

Wypadek Szydło – przebieg zdarzenia

Sobotni komunikat MSW(fragment):

Kolumna wykonywała manewr wyprzedzania, a kierowcy samochodów zachowali się prawidłowo. Uniknęli zderzenia z Seicento.  W przeciwnym razie mogłoby dojść do zmiażdżenia fiata.

Rzecznik KGP powiedział dla TVP Info:

Jeżeli ktoś zna Oświęcim, wie gdzie jest między innymi dworzec PKP, to właśnie w tych okolicach, kiedy pojazdy kolumny rządowej poruszały się tą drogą, nagle kierujący seicento, nie upewniając się, zaczął wykonywać manewr skrętu w lewo, tym doprowadził do zderzenia z pojazdem akurat którym poruszała się pani premier

Wstępne ustalenia policji są takie, że:

kolumna trzech rządowych aut jechała prawidłowo. Wyprzedzała fiat seicento – jego kierowca przepuścił pierwszy samochód rządowy, a następnie zaczął skręcać w lewo. Kierowca drugiego samochodu kolumny rządowej, którym podróżowała premier, odbił w lewo i uderzył w drzewo znajdujące się na poboczu.

Fakty

  1.  Na podstawie podanych komunikatów bez cienia wątpliwości można ustalić, że kolumna rządowa wyprzedzała kierowcę Seicento na skrzyżowaniu z ul. Orzeszkowej, w którą to ulicę Seicento próbowało skręcić.
  2. Wiadomo, że na ulicy Powstańców, na skrzyżowaniu z Orzeszkową, jest podwójna linia ciągła zabraniająca wyprzedzania.
  3. Pojazdy uprzywilejowane mogą „pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych„, jednak tylko wtedy, gdy spełnione są trzy warunki łącznie:
    1. pojazd uczestniczy w akcji ratowniczej, „w przejeździe kolumny pojazdów uprzywilejowanych” lub „w wykonywaniu zadań związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, którym na mocy odrębnych przepisów przysługuje ochrona„;
    2. pojazd wysyła jednocześnie sygnały świetlny i dźwiękowy„;
    3. w pojeździe włączone są światła drogowe lub mijania„.
  4. Nie ma wątpliwości, że warunek A był spełniony, nie ma też powodów by wątpić w warunek C. Kłopotliwy jest punkt B – istnieją relacje świadków, którzy bezpośrednio po wypadku twierdzili, że kolumna poruszała się tylko na sygnałach świetlnych: „Świadkowie opowiadali Faktom Oświęcim, że kolumna rządowa jechała tylko na sygnałach świetlnych, bez włączonych sygnałów dźwiękowych. Otwarte pozostaje pytanie, czy pojazd jadący jako pierwszy wysyłał poza niebieskimi także światło czerwone, skazujące, że drogą porusza się kolumna, a nie jeden pojazd uprzywilejowany.„.
  5. Rząd oraz służby informują, że winnym całego wypadku jest kierowca Seicento – nikt z oficjeli nie zostawia tutaj nawet cienia wątpliwości.

Komentarz i próba oceny

Praktycznie tuż po wypadku została podana publicznie wiadomość, że kierowca Seicento przyznał się do winy. W mediach prorządowych pojawiły się komentarze oskarżające kierującego o słuchanie głośnej muzyki, być może nawet w słuchawkach, o brak doświadczenia, o nieumiejętność jazdy, o próbę zamachu, o złe intencje, o bycie pod wpływem środków odurzających i tak dalej i tym podobne. Sam kierowca o tym, że się przyznał do winy, dowiedział się podobno z mediów. Opozycja w końcu postanowiła zrobić coś użytecznego i zapowiedziała, że zapewni mu pomoc prawną.

Media rządowe i służby konsekwentnie powtarzają, że kolumna była uprzywilejowana. Początkowe zeznania świadków temu zaprzeczają; dopiero później pojawiło się wielu kolejnych świadków, którzy stwierdzili, że oczywiście, syreny było słychać tak głośne, że chociaż nawet kolumny nie widzieli, ale słyszeli.

Bardzo mówiące jest to, że policja i prokuratura z miejsca oskarżyły kierowcę Seicento. Nikt nawet nie zamyślił się nad tym, że kolumna rządowa wyprzedzała na podwójnej ciągłej, na skrzyżowaniu. Oczywiście, jeśli była uprzywilejowana, miała do tego prawo – ale pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności. W komentarzach do prawa o ruchu drogowym można znaleźć sporo opinii na temat pojazdów uprzywilejowanych. Wszystkie wskazują, że kierujący takim pojazdem np. wjeżdżając na skrzyżowanie nie posiadając pierwszeństwa musi upewnić się, czy wszyscy uczestnicy ruchu go zauważyli i ustępują mu pierwszeństwa. Gdyby doszło do wypadku, tak czy inaczej, mimo uprzywilejowania, kierujący takim pojazdem byłby winnym, albo współwinnym wypadku.

Gdy mowa o wypadku premier Szydło nikt o tym nawet się nie zająknie. Nie ma, według mnie, żadnych wątpliwości: kierujący kolumną rządową są winni spowodowania wypadku. Nawet, jeśli byli uprzywilejowani, i tak powinni byli zachować szczególną ostrożność – czego nie zrobili. Kierujący Seicento miał prawo skręcać w lewo; na drodze z jednym pasem do ruchu w każdą stronę, i przy podwójnej linii ciągłej nie miał obowiązku spodziewać się, że ktoś go nagle zacznie wyprzedzać, warunek upewnienia się, że może skręcić może być uznany za wypełniony, gdy nie widział samochodu nadjeżdżającego z naprzeciwka. On zresztą zrobił więcej – przepuścił pierwszy pojazd w kolumnie.

Stała praktyka BOR

Osobiście uważam, że kolumna Szydło prawdopodobnie nie podróżowała na sygnałach dźwiękowych. Spotykałem się z kolumnami BORu kilka razy „na trasie”, i nigdy nie miały włączonych syren. Na Youtube również jest sporo nagrań z których wynika, że jest to stała praktyka tej służby. W sumie nie jest to nic dziwnego – jaki VIP chciałby słuchać syren tyle godzin dziennie?

Jeśli jednak jest tak jak myślę, to znaczy, że kolumna ta nie była faktycznie uprzywilejowana. A skoro tak, to wina wypadku leży wyłącznie po stronie kolumny – która wykonywała niebezpieczny manewr wyprzedzania na skrzyżowaniu na podwójnej ciągłej.

Swoją drogą raczej między bajki można też włożyć informację, że jechali przepisowo 50km/h – ale to akurat ma stosunkowo małe znaczenie w sprawie.

Podsumowując – w najlepszym razie dla BORu, oficerowie są współwinni wypadkowi; w najgorszym – ponoszą winę całkowitą. Szkoda, że władza nie potrafi się do tego przyznać, zamiast tego próbując zniszczyć życie młodego chłopaka, obarczając go całą winą i jednocześnie, za pośrednictwem swoich usłużnych mediów, wylewając na niego wiadro pomyj.

Jestem bardzo krytyczny wobec działań opozycji – ale mam nadzieję, że w tej kwestii się dobrze sprawią i zapewnią mu wysokiej klasy pomoc prawną, która niewątpliwie będzie potrzebna w konfrontacji z całym aparatem państwa.

 

Źródła:
  1. Mapa – OpenStreetMap
  2. Widok ulicy – Google StreetView
  3. Komunikat MSW (podaję jako zarchiwizowana wersja w archive.org, na wypadek gdyby komunikat tajemniczo zniknął – jak mają ostatnio w zwyczaju niektóre strony pod kontrolą rządu)
  4. Wypowiedź rzecznika KGP, za niezalezna.pl (również archive, na wszelki wypadek)
  5. Wstępne ustalenia policji – za wyborcza.pl 
  6. Cytat z FaktyOswiecim.pl

 

Udostępnij:
Share

19 Comments

  1. Radoslaw

    bzdury
    kierowca seicento po tym gdy zauwazyl ze zbliza sie pojazd na sygnale zatrzymal sie aby puscic przodem samochód uprzywilejowany co oznacza ze nie byla manewru wyprzedzania na podwojnej ciagłej, Kierowca seicento myslal ze przejezdza tylko jeden pojazd na sygnale wiec po tym kiedy przejechal pierwszy samochopd postanowil sie włączyc do ruchu i wtedy nastapilo do kolizji. Sawmochody BOR na pewno nie probowaly go wyprzedzc na podwojnej ciągłej kiedy ten MIAŁ SKRECAC W LEWO LOL
    http://www.rmf24.pl/fakty/news-news-rmf-fm-znamy-tresc-wyjasnien-21-latka-ktory-uderzyl-w-s,nId,2351280

    1. SkrajneCentrum

      > Sawmochody BOR na pewno nie probowaly go wyprzedzc na podwojnej ciągłej kiedy ten MIAŁ SKRECAC W LEWO LOL

      Mamy jasnowidza? 🙂

      A do przecieków odnosić się nie będę, bo są tym – przeciekami. Powyższy tekst jest natomiast na podstawie oficjalnych komunikatów służb.

    2. ja2

      Co to za logika… nie ważne gdzie wjechali. Na skrzyżowaniu nie można wyprzedzać i koniec kropka. Myślisz, że jak wjedziesz na przerywanej, to potem już możesz cisnąć za wysepkami i po skrzyżowaniach, bo ty sobie wjechałeś na ciągłej??

      1. Warsiaski szofer

        Masz rację, ale to wszystko nie dotyczy pojazdu uprzywilejowanego (art. 53 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym)., a takim jest w szczególności pojazd poprzedzany przez pojazd z kogutem czerwonym i niebieskim (i syreną oczywiście) (art. 2 pkt 38 PoRD). Takiemu pojazdowi wszystko inne ma umożliwić przejazd (art. 9 PoRD).
        I nie ma znaczenia, czy była podwójna ciągła czy nie, bo albo było prawidłowe oznakowanie, albo nie.
        Jeżeli było, kolumna miała prawo zarówno przekroczyć podwójną ciągłą jak i wyprzedzać na skrzyżowaniu, a fiat miał obowiązek ją przepuścić, i wina jest kierowcy fiata.
        Jeżeli nie było, kolumna nie miała prawa wyprzedzać na skrzyżowaniu niezaleźnie od ewentualnej podwójnej ciągłej, a kierowca fiata miał prawo skręcić w lewo i nie miał obowiązku upewniać się, czy ktoś go nie wyprzedza na skrzyżowaniu, i wina jest borowców.

  2. ala

    Zapomniał Pan dodać, że ta podwójna ciągła znajduje się jedynie kilka metrów przed skrzyżowaniem. W momencie, w którym kolumna zaczęła wyprzedzanie Seicento, wyprzedzanie było dozwolone. 😉

    1. SkrajneCentrum

      Jadąc od strony galerii Niwa jest, z tego co widzę, cały czas ciągła – tylko miejscami praktycznie całkiem starta. Generalnie zresztą jest tak, że podjąć manewr wyprzedzania można tylko wtedy, gdy wie się, że jest na to dostatecznie wiele miejsca(art. 24.1 kodeksu drogowego).

    2. ja2

      Co to za logika… nie ważne gdzie wjechali. Na skrzyżowaniu nie można wyprzedzać i koniec kropka. Myślisz, że jak wjedziesz na przerywanej, to potem już możesz cisnąć za wysepkami i po skrzyżowaniach, bo ty sobie wjechałeś na ciągłej??

  3. zwykły internauta

    Nie jestem ekspertem, ale chciałem coś dodać i zadać ogólne pytania. Jak rozumiem, gdyby nie było tam kolumny BOR, seicento robiłoby wszystko prawidłowo i zgodnie z prawem. Jeśli kolumna miała sygnały dźwiękowe (rozumiem, że obecność świetlnych jest bezsporna), miała prawo tak jechać (szybkość nieistotna, skrzyżowanie i podwójna linia nieistotna – mogą tak jechać). A więc rozchodzi się tu wszystko o obecność dźwięku. Zeznania świadków jak zawsze sprzeczne, co nie dziwi – wiadomo, że naoczni świadkowie zawodzą (więc mogli słyszeć dźwięki, których nie było, jak i nie słyszeć jeśli były). Czy pojedynczy wóz to to samo co kolumna? W sensie upewniania się do bezpiecznego przejazdu. W końcu pierwszy się upewnił, że był taki przejazd, bo wjechano w drugi pojazd kolumny, który jakby ma mniejsze polew manewru do oceny bezpiecznego przejazdu. W takim razie, każdy wypadek pojazdu uprzywilejowanego, gdy wychodzi pojazd poza ramy prawa, jest spowodowany przez ten pojazd, nawet jakby ktoś wjechał specjalnie twierdząc, że go nie widział i nie słyszał. I czy nie jest tak, że tak naprawdę to wina seicento i kolumny (kolumny jeśli jechała bez dźwięku oraz gdy z dźwiękiem, ale gdy zawsze winne są pojazdy uprzywilejowane gdy przekraczają przepisy i dojdzie do wypadku). A seicento jest winne, bo kolumna była na przeciwnym pasie i choć jechała pod prąd, to on musiał przepuścić wszystkie pojazdy na tamtym pasie (jak ktoś wjedziesz w rowerzystę na pasach, to jesteście oboje winni, ty bo musisz przepuścić wszystkich na pasach, nawet łamiących przepisy; jak włączasz się z podporządkowanej, to musisz przepuścić też tych, co nawet jechaliby pod prąd, a ty spojrzałbyś tylko w lewo – ty mandat za nieustąpienie, on za pod prąd).

    1. SkrajneCentrum

      > (szybkość nieistotna, skrzyżowanie i podwójna linia nieistotna – mogą tak jechać)

      Nie do końca. Mają prawo pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności – wg mnie tego zabrakło, dlatego właśnie nawet jeśli mieli te syreny, to i tak są współwinni – taka jest zresztą linia, jak pogotowie na sygnale powoduje wypadek bo wjechało na czerwonym, też kierowca jest winny – mimo sygnałów.

      > Czy pojedynczy wóz to to samo co kolumna?

      To jest inna kwestia, która jednak jak przypuszczam nigdy nie zostanie rozstrzygnięta. Pojedynczy wóz może posługiwać się sygnałami świetlnymi niebieskimi – gdy jest w kolumnie, muszą być też czerwone (to sygnalizuje właśnie kolumnę). W praktyce służby często stosują sobie te kolory jak chcą, nie sądzę też, żeby była możliwość dojść do tego, czy kolumna była prawidłowo oznakowana.

      > A seicento jest winne, bo kolumna była na przeciwnym pasie i choć jechała pod prąd, to on musiał przepuścić wszystkie pojazdy na tamtym pasie (jak ktoś wjedziesz w rowerzystę na pasach, to jesteście oboje winni, ty bo musisz przepuścić wszystkich na pasach, nawet łamiących przepisy; jak włączasz się z podporządkowanej, to musisz przepuścić też tych, co nawet jechaliby pod prąd, a ty spojrzałbyś tylko w lewo – ty mandat za nieustąpienie, on za pod prąd).

      Jak najbardziej, jeśli były syreny, to właśnie dlatego jest wina obu kierujących.

      1. Warsiaski szofer

        Borowcy faktycznie potrafia jeździć solówką na niebieskim z czerwonym, i wtedy rozsądny kierowca trochę czeka, a potem stwierdza, że kolumny nie ma, i jedzie. Ale to trochę to nie jest ani sekunda, ani pięc.
        To „rozwleczenie kolumny”, prezentowane na monitoringu gdzieś z okolicy, polega na tym, że zamiast sekundowego czy półtorasekundowego odstępu, co przy 70 km/h oznacza 20-30 m, odstęp był aż 60. Czyli trzy sekundy.
        Kierowca seicento po prostu przepuścił pierwszy pojazd i potraktowawszy go jak solówkęzaraz za nim ruszył, szydłowozowi prosto pod koła.
        Gdzieś na twitterze nadkomisarz policji, nazwiska nie pamiętam, wspomniał, że delikwent nie znał w tym względzie przepisów i wcale bym się nie zdziwił.
        Głupia pomyłka? Pewnie. Większość dzwonów wynika z tego, że ktoś się zamyślił, ktoś nie pomyślał, komuś się zdawało.

    2. Warsiaski szofer

      Po pierwsze z podporządkowanej to się nie włączasz, ale mniejsza o to.
      Nie, nie masz obowiązku patrzeć tam, skąd nic nie ma prawa jechać. Jeżeli skręcasz np. w lewo na dwujezdniowej, patrzysz, czy ktoś nie jedzie z przeciwka, nie masz obowiązku sprawdzać, czy aby ktoś nie jedzie pod prąd równolegle do Ciebie.
      Tak samo jeśli jedziesz prawym pasem, masz zielone, a piesi mają czerwone, nie masz obowiązku przewidywac, że któremuś coś odwali i wejdzie Ci pod koła.
      Na tym polega zasada ograniczonego zaufania – dopóki konkretne okoliczności nie wskazują na coś przeciwnego (np. na skraju chodnika pierze się trzech gimbusów – w każdej chwili któryś może się znaleźć na jezdni), masz prawo zakładać, że wszyscy postępują zgodnie z przepisami.

  4. Mirek

    Ja na stronie : https://www.google.pl/maps/@50.0434844,19.2039752,3a,75y,180h,90t/data=!3m6!1e1!3m4!1sGnlT5o0quKZ9CyFv4QhYxA!2e0!7i13312!8i6656 znalazłem trochę inny „szerszy widok” tego miejsca . Widać na nim , że podwójna linia ciągła jest tylko parę metrów przed skrzyżowaniem , a nie , jak to by mogło wynikać ze zdjęcia zamieszczonego w opisie , na całej długości drogi . Jak chodzi o animowane symulacje , to na jednej ( której nie widziałem ) ponoć jest linia przerywana , zaś na drugiej którą widziałem , jest podwójna ciągła . Może ktoś uczciwie i rzetelnie zrobi i udostępni zdjęcia lub video tego miejsca , z opisem odległości , bo to też ważne . Już gdzieś widziałem taką perspektywę , że drzewo na którym zatrzymało się auto BOR , zdawało się być daleko , kilkadziesiąt metrów za skrzyżowaniem … i oczywiscie był komentarz mniej więcej taki : jak szybko musieli jechać , że przywalili w to drzewo . Z tego co pamiętam to przy prędkości 36 km/h w ciągu 1 sekundy , przemierza się dystans 10 m … Ludzie proszę o więcej uczciwości w tym co piszecie !

  5. Blondi

    A ja wam powiem że nawet jeśli kierujący SC z premedytacją chciałby wjechać w kolumnę to wina jest BOR-u. Tak wina jest BOR-u tak jak winą za zamach obarcza się ochronę. Ochrona VIPa nie może ograniczać się tylko do zapier… jak wariat na błyskotkach. Ochrona polega na ciągłym monitorowaniu sytuacji i MAKSYMALIZACJI zasady ograniczonego zaufania. Bycia krok przed. Jeśli ktokolwiek miał kiedyś styczność z korpo to wiecie jak wyglądają kwestie bezpieczeństwa w firmach – nie ma miejsca na wypadki. Każde zdarzenie się analizuje i szuka punktu w którym „można było zapobiec wypadkowi”. Jeśli tak działa przeciętne europejskie korpo to instytucja jaką jest BOR powinna mieć to wyćwiczone do perfekcji!
    Skandalem są wypowiedzi o tym że uratowali życie kierowcy SC – g..no prawda, służby na całym świecie są w szkolone w tym aby samochody blokujące drogę spychać z trasy a nie walić w nie centralnie (to jest akurat logiczne) żeby ponieść jak najmniejsze uszkodzenia i maksymalnie ograniczyć stratę prędkości (lub unieruchomić pojazd). Myśle że za chwile eksperci wykażą pełno błędów ,rozwleczenie kolumny, wyprzedzanie lewą samochodu który jest przy środku jezdni, prędkość itd itd. Świadczy to wyłącznie o braku doświadczenia i odpowiedniego treningu ale w tematy polityczne się zapędzać nie będę….

  6. Warsiaski szofer

    Jedno mi się tu jeszcze nie podoba.
    Na zdjęciach z miejsca zdarzenia nie bardzo widać tę podwójną ciągłą. Coś jest, wygląda na resztki po startej linii.
    Natomiast pokazywane do upadłego zdjęcie z Google jest zrobione latem. Od tego czasu dużo się mogło zmienić.
    O tyle bez znaczenia, że i tak uprzywilejowanych podwójna ciągła nie dotyczy, a nieuprzywilejowanym na skrzyżowaniu wyprzedzać nie wolno,

    1. SkrajneCentrum

      > i tak uprzywilejowanych podwójna ciągła nie dotyczy

      Oczywiście, że dotyczy. Mogą, przy zachowaniu ostrożności ją zignorować – ale jak jest wypadek, to jest to ich wina, lub współwina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *